Hej, tu Żaneta, mama dwójki pociech – Samuela i Neli.
Mam znów przyjemność coś tu dla Was napisać, tym razem temat będzie lekki i przyjemny 😊

Urodziłam Samuelka z końcem czerwca 2018 roku, było to wyjątkowo ciepłe lato. Znajomi i przyjaciele posyłali nam zdjęcia i pozdrowienia z wakacji, a ja w tym czasie uczyłam się, jak być mamą.

Zbliżał się jednak sierpień i czas, kiedy moja rodzina, jak co roku, planowała wyjazd do Chorwacji. Jakie było ich zdziwienie kiedy powiedzieliśmy im, że my również jedziemy. Pisząc to uśmiecham się na wspomnienie wyrazu twarzy niektórych 😊

Ja was podziwiam…

No… no jesteście odważni…

Do Chorwacji z 2 miesięcznym dzieckiem?! Zwariowaliście!

Otóż zwariowaliśmy, ale nie aż tak bardzo. I dlatego piszę: żeby zachęcić młode, świeżo upieczone mamy do wspólnych podróży z dzieckiem. Naprawdę, nie trzeba rezygnować z wakacji, nawet jeśli niedawno pojawiło się w naszym życiu małe dziecko. Stwierdziłam, że podzielę się z Wami nabytym już doświadczeniem i opiszę jak to u nas wyglądało.

1. Dokumenty
Mały człowiek musi posiadać swój pierwszy dorosły dokument, tj. dowód osobisty. Zabierzcie się za to stosunkowo wcześnie, gdyż termin oczekiwania na wyrobienie dowodu jest dość długi (nawet do miesiąca czasu).
Warto też zadbać o porządne ubezpieczenie dla siebie i dziecka. Gdyby trzeba było skorzystać z usług miejscowego lekarza, wtedy cały koszt leczenia zostanie nam w Polsce zwrócony 😊
Pamiętajcie też, aby zabrać ze sobą książeczkę zdrowia dziecka.

2. Toboły!!!
Trochę ich będzie w podróży z takim maluszkiem. Wiadomo, artykuły do pielęgnacji, akcesoria, zabawki. Co do ubrań, jeżeli wybieramy ciepłe rejony, nie trzeba ich brać aż tak dużo. Dziecku najlepiej będzie w pampersie, a do snu wystarczą body.
Co do pamperów – najlepiej wziąć zapasy z domu, gdyż w miejscowościach turystycznych takie rzeczy są bardzo drogie. Raz zabrakło nam pieluch i za paczkę zapłaciliśmy w przeliczeniu ok. 80 zł. W wypadku większego niemowlęcia lub dziecka, które będzie korzystało z kąpieli w morzu i/lub basenie, będziemy potrzebowali specjalnych pampersów do wody. Ich również warto zabrać ze sobą większy zapas, gdyż po każdym wyjściu z basenu/morza taka pielucha ląduje w koszu. Jeżeli planujecie plażing z pluskaniem się w wodzie, to zużycie będzie również spore.

3. Leki, które mogą się przydać
Zabraliśmy ze sobą: paracetamol w razie gorączki, kropelki na ból brzucha (wzdęcia), rureczki windi na kolkę i środek na zatwardzenia (te dwa ostatnie brałam w podróż kiedy Samuel miał 2 miesiące).

Jest to kwestia indywidualna, co komu się przyda, ale poza wymienionym wyżej niezbędnikiem jest kilka drobiazgów, które u nas zdały egzamin na piątkę

  • Dmuchana wanienka turystyczna: świetna sprawa i łatwa w transporcie. Służyła nam jeszcze długo po wczasach np. w ogrodzie jako basenik, w domu pod prysznicem.
  • Coś lekkiego do okrycia malucha. U nas była to mgiełka bambusowa i lekki bambusowy otulacz firmy Lullalove. Bambus trzyma idealną temperaturę ciała naszego dziecka, jednocześnie pozwala mu oddychać.
  • Namiot plażowy, który stanowi schronienie przed słońcem w czasie drzemki dziecka albo po prostu kiedy się bawi. Jest to też wygodne miejsce do karmienia.

A jak wygląda sama podróż?

No cóż, moje Panie, nie ma co nastawiać się na rewelacje 😁
Podróż będzie długa, maluch wcina mleko co 2/3 h, więc trzeba się zatrzymać, przebrać, nakarmić, ponosić. Plusem jest to, że te przerwy na karmienie są przerwą od jazdy w foteliku. Pamiętajcie, że niemowlę nie powinno zbyt długo podróżować w takiej pozycji jaką przyjmuje w foteliku (tzw. łupina). Nie było łatwo, ale dojechaliśmy na miejsce! O wiele łatwiej poszło nam, kiedy jechaliśmy rok później, bo synek przespał praktycznie całą drogę.

Pobyt sam w sobie wspominam bardzo miło. Może dlatego, że miałam rodzinę do pomocy przy małym i naprawdę mogłam odpocząć.

Oczywiście należy pamiętać, że nie są to wczasy jak zawsze. Na wakacjach nie znikają nieprzespane noce, one nadal są. Ja starałam się też zachować rytm dzienny dziecka taki, jak w domu (godzina drzemki, kąpiel itp.).

Mimo wszystko naprawdę da się odetchnąć, już sama sceneria jest odprężająca, wieczorne spacery przy szumiącym morzu nie tylko relaksują maluszka ale i nas.

Co do plażowania, szukaliśmy miejsca, aby namiot stał w miarę w cieniu. Niemowlęcia nie należy przegrzewać, a słońce tam jest wyjątkowo uporczywe i nawet jeżeli tego nie czuć od razu, odczujecie to wieczorem 😁 Pamiętajcie również o sobie i używajcie filtrów, żebyście nie skończyli jak ja 😁

Do Chorwacji jechałam również rok później z rocznym już Samuelkiem i w 20 tygodniu ciąży. Też da się to ogarnąć, mimo iż w ciąży moje plecy dość ciężko zniosły podróż autem. Na szczęście mogłam się rozprostować dzięki częstym przerwom na skorzystanie z toalety.

W tym roku, 4 stycznia, urodziłam córeczkę i już wiem, że wakacje we wrześniu przed nami – tym razem już z dwójką, więc mimo wszystko życzcie mi powodzenia.

Żaneta